top of page

O mnie

Nazywam się Piotr Karpiński. Jestem psychoterapeutą MBACP i przedsiębiorcą, ale moja droga do tego miejsca nie prowadziła prosto od szkoły psychoterapii do własnego gabinetu.

Z wykształcenia jestem związany również z ochroną środowiska. Obserwowanie przyrody i tego, jak organizmy funkcjonują w określonych warunkach, jak wykorzystują dostępne zasoby, jak przystosowują się do zmian i co dzieje się wtedy, kiedy środowisko przestaje odpowiadać ich potrzebom, mocno wpłynęło na mój sposób myślenia.

Później przez lata pracowałem w BHP, gdzie oceniałem warunki bezpieczeństwa, analizowałem wypadki, prowadziłem szkolenia i pracowałem z ludźmi. Także tam uczyłem się patrzeć nie tylko na pojedynczy problem, ale na cały system, w którym ten problem się pojawia, oraz na warunki, które mogą go podtrzymywać albo pozwolić coś zmienić.

Nigdy dobrze nie czułem się przy biurku. Jedna z moich krótkich prac biurowych skończyła się tym, że zacząłem przy nim zasypiać. Potrzebowałem przestrzeni, ruchu i dużej samodzielności, dlatego przez znaczną część życia zawodowego szukałem pracy, którą mogłem dopasować również do siebie, zamiast przez cały czas próbować dopasowywać siebie do sposobu pracy narzuconego z zewnątrz.

Dzisiaj podobnie patrzę na własną praktykę: nie tylko na to, jak powinna funkcjonować, ale również na to, czy warunki, które wokół niej tworzymy, odpowiadają człowiekowi, który ma w nich pracować.

Własnej działalności uczyłem się również na błędach

Pierwsze niezależne zlecenia wykonywałem jeszcze w obszarze ochrony przyrody. Później razem z żoną stworzyliśmy firmę ogrodniczą, którą po przeprowadzce rozwijałem również w Wielkiej Brytanii.

Budowałem ją od podstaw, reklamowałem usługi, ustalałem ceny, zatrudniałem i szkoliłem ludzi, inwestowałem i przez lata próbowałem rozwijać działalność, ucząc się przedsiębiorczości przede wszystkim poprzez własne doświadczenie.

I popełniłem przy tym bardzo dużo błędów.

Za długo utrzymywałem zbyt niskie ceny. Za dużo robiłem sam. Trudno było mi delegować i korzystać z pomocy z zewnątrz. Bardzo dużo energii kierowałem na to, żeby firma jak najlepiej realizowała swoje zadania, znacznie mniej uwagi poświęcając własnym granicom, pracownikom, finansom i temu, ile właściwie kosztuje mnie utrzymywanie takiego sposobu działania.

Miałem również wizję dużej firmy i przez długi czas niemal wszystko ponownie w nią inwestowałem, zamiast w pewnym momencie pozwolić jej po prostu spełniać swoją funkcję.

Pracowałem coraz więcej, a kiedy coś przestawało działać, bardzo długo potrafiłem odpowiadać na to jeszcze większą ilością pracy.

Z czasem zacząłem dostrzegać, że pracowitość, samodzielność i odpowiedzialność są ogromnymi zasobami, ale można używać ich tak intensywnie, że zamiast wspierać firmę, zaczynają zużywać człowieka, który ją prowadzi.

Firma jest firmą, a ja jestem sobą

Najbardziej bolesna była chyba utrata pewnej iluzji.

Że własna firma da mi wolność. Że kiedy będzie wystarczająco duża, będę miał więcej czasu, poczuję prestiż, bezpieczeństwo i satysfakcję, których szukałem.

Po drodze płaciłem za tę wizję energią, czasem, pieniędzmi, relacjami i radością z pracy.

Z czasem zacząłem rozdzielać dwie rzeczy, które wcześniej były ze sobą bardzo mocno połączone:

firmę i siebie.

Firma nie musi mówić mi, ile jestem wart.

Ma wykonywać swoją funkcję.

Nie zaczynałem jako psychoterapeuta od zera

Kiedy zacząłem kształcić się w psychoterapii, coraz wyraźniej wiedziałem, że docelowo chcę prowadzić własną praktykę. Z czasem zauważyłem jednak coś, co dzisiaj wydaje mi się szczególnie ważne.

Nie zaczynałem jako psychoterapeuta od zera.

Systemowego patrzenia uczyłem się między innymi poprzez przyrodę i wcześniejsze wykształcenie. Pracy z ludźmi, odpowiedzialności i myślenia o bezpieczeństwie uczyłem się w BHP. Prowadzenia firmy nauczyły mnie lata przedsiębiorczości — zarówno rzeczy, które się udały, jak i błędy, przeciążenie, wypalenie oraz konsekwencje własnych decyzji.

Kiedy więc zacząłem kształcić się w psychoterapii, nie zostawiłem tych doświadczeń za sobą.

Szkoła psychoterapii dała mi kolejne kompetencje i sposób rozumienia pracy psychoterapeutycznej, ale nie wymazała tego, kim byłem wcześniej. Z czasem wcześniejsze doświadczenia, wiedza i sposób myślenia zaczęły łączyć się z tym, czego uczyłem się jako psychoterapeuta.

Zaczęły się integrować.

Dzisiaj podobnie patrzę na rozwój własnej praktyki. Nie zawsze trzeba zaczynać od pytania, czego jeszcze trzeba się nauczyć. Czasami warto najpierw zobaczyć, co już mamy, czego nauczyliśmy się wcześniej i których ze swoich zasobów jeszcze nie wykorzystujemy w działalności, którą obecnie prowadzimy.

Firma wystarczająco dobra

Dobra firma jest dla mnie wystarczająco dobra wtedy, kiedy zapewnia bezpieczeństwo mnie i moim bliskim, pozwala odpoczywać, pozostawia energię na zainteresowania i życie poza pracą, a jednocześnie daje możliwość korzystania z własnego potencjału.

Nie musi być największa ani bez końca rosnąć.

Ma wystarczać.

Ma płacić rachunki, tworzyć bezpieczeństwo, umożliwiać rozwój i jednocześnie nie zabierać całego życia potrzebnego do jej prowadzenia.

Dzisiaj właśnie w ten sposób patrzę również na własną praktykę psychoterapeutyczną — jako na działalność, która powinna być ekonomicznie bezpieczna, zgodna ze mną i możliwa do prowadzenia bez podporządkowywania jej całego życia.

I właśnie z połączenia tych dwóch doświadczeń — psychoterapeuty i przedsiębiorcy — powstał Niezależny Psychoterapeuta.

bottom of page